Kibic |
|
|
|
Dołączył: 26 Cze 2006 |
Posty: 21 |
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
|
|
|
 |
 |
 |
|
Kanii Gostyń na łopatkach.
Gostyński klub piłkarski Kania funkcjonuje już tylko na papierze. Nie ma zarządu, zawodników, kasa świci pustkami , jest natomiast spore zadłużenie. Klub od dwóch miesięcy czeka na sądowne ustanowienie kuratora, tylko on jest władny podejmować decyzje, co będzie dalej z tym klubem. O trudnej sytuacji gostyńskiej Kani mówi się od wielu miesięcy. Jednakże działań, które mogłyby ją zmienić nie ma. Nic dziwnego, nie ma komu podejmować decyzji. Nie ma też komu grać, bo skończyły się kontrakty zawodników. Nie ma pieniędzy, bo umowy sponsorskie wygasły z końcem czerwca. Nie ma zawodników a więc koniec ze stypendiami i promocją miasta, na którą była umowa. Nie ma też zarządu klubu. Na placu boju został sam pełniący obowiązki członka zarządu Marek Gubański. Z rozgoryczeniem mówi o tym, że dotychczasowy prezes Kani Andrzej Kaliszan uciekł i znalazł sobie nową nie byle jaką pracę. Obecnie jest wiceprezesem do spraw marketingu trzecioligowego klubu piłkarskiego Flota Świnoujście. Zostawiając Kanię, nie rozliczył się z klubem. Według ustaleń Gubańskiego, który oparł się na dokumentach dostępnych w klubie od 2001 roku do chwili obecnej zadłużenie klubu wynosi około 500 tysięcy złotych. -Być może to nie wszystko, bo nie znam decyzji, które podejmował prezes Kaliszan, możliwe, że istnieją umowy, których nie jestem świadom. Mam duże pretnesje do niego, bo tak nie postępuje działacz sportowy. Nie zostawia się klubu w takich okolicznościach, lekceważąc swoje decyzje, których teraz zbieramy żniwo - mówi Gubański.
Jeśli klub miałby wystapić w jesiennych rozgrywkach jakiejkolwiek ligi decyzje w tej sprawie muszą zapaść w tym tygodniu. Ja na pewno sam nie podejmę takiej decyzji - twierdzi Gubański. -Być może dojdzie do jakiegoś pospolitego ruszenia w Gostyniu i pojawi się grupa ludzi, która postawi ten klub na nogi - nie traci nadziei Gubański. Póki co do Grzegorza Skorupskiego, przewodniczącego Rady Miejskiej wpłynęło pismo tajemniczej firmy firmowanej nazwiskiem Jacka Knychalskiego, w której przedstawiono ofertę sponsorską dla klubu. Jego wiarygodność jest jednak bardzo mocno wątpliwa, choćby z tego powodu, że przedstawiając ofertę nie podano nazwy firmy. Jak się dowiedzieliśmy jest to rzekomo belgijska firma o nazwie Star Factory Inwestment, próżno jednak znaleźć informacje na jej temat. Nie wiadomo, czy wogóle istnieje.
Wciąż nie wiadomo kiedy kierowanie klubem przejmie kurator, którego ma wyznaczyć sąd. On będzie władny podejmować decyzje związane z jego dalszym istnieniem. Możliwe, że jego jedyną decyzją będzie ogłoszenie upadłości Klubu Kania Gostyń. |
|