Mateos |
Administrator |
|
|
Dołączył: 18 Cze 2006 |
Posty: 406 |
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Skąd: Gostyń |
|
|
 |
 |
 |
|
"Kania dzisiaj zremisowała 2:2. Z beniaminkiem na własnym boisku! Nie to jest jednak zła wiadomość. Złą wiadomość usłyszałem kilka minut po zakończeniu spotkania. Trener Kubot stwierdził, że nie wie czy zostanie z Gostyniu, a nieoficjalnie zawodnicy mówili o tym, że będą się starali rozwiązać kontrakty z winy klubu.
Mądrą rzecz powiedział Janusz Kubot na temat sytuacji w jakiej w tej chwili jest drużyna biało - niebieskich. Widać, że ten zespół ma możliwości, ale możemy się wkrótce (my - mieszkańcy Gostynia, my - kibice Kani) stać pośmiewiskiem piłkarskiej Polski. Może się znowu okazać, że będziemy rezygnować z awansu, bo będą za duże braki w kwestii organizacyjno - finansowej. Andrzej Kaliszan od roku nadmuchuje pewien balon, który prawdopodobnie wkrótce wybuchnie. Pmagają mu w tym jego ziomale - tacy jak Krzyżan, kręcący się także dzisiaj klubie Wąsikiewicz no i człowiek, który dzisiaj zaliczył wielki come back do budynku klubowego - Andrzej P. zwany "Włorkiem". Rządy Kaliszana opierają się na obiecywaniu - mowie trawie z której nic nie wynika. Zawodnicy pojawiają się w Kani, grają jakiś czas i stąd uciekają. Priorytetem przy ich zapraszaniu do Gostynia są znajomości Kaliszana. Nie powiem - dzięki temu człowiekowi udało się zbudować tak mocną drużynę. Trzeba sobie jednak zdać sprawę z tego, czy taki sposób tworzenia zespołu był na gostyńskie możliwości. Czy nie lepsza byłaby gra w Kani np. Piotrowskiego zamiast Horanina, Krajki zamiast Ussa i Murdzy?
Balon wybuchnie, w Kani i wokół niej nie będzie już Kaliszana, Krzyżana i im podobnych. Oni będą szukać kolejnego klubu w którym da się namieszać. Będziemy my, obciążeni tym co Kaliszan i spółka w tym klubie zostawią, z pretensjami do siebie, że nie zrobiliśmy czegoś wcześniej.
p.s. Po meczu piłkarze zostali zaproszeni na spotkanie z prezesem. Mają się pożegnać po rundzie jesiennej i wyjaśnić sobie wiele spraw, m.in. natury finansowej. Dzwoniłem przed chwilą do Radka Jasińskiego - jeszcze czekają na Kaliszana. Jest prawie wpół do siódmej. Mecz skończył się cztery godziny temu..."
Źródło: [link widoczny dla zalogowanych] <-- Blog Tomasza Bartona |
|